Poleca:

Aweo.pl - skuteczne pozycjonowanie.



Polecane Strony:

travelglob.pl - chorwacja wczasy
obsluga-ksiegowa.pl - usługi księgowe Wrocław
szkolenia.fundacjarozwoju.org.pl - równość szans
mlingua.pl - tłumaczenia
ntadwokaci.pl - legal service krakow
Zapraszamy.
A A A

Małgorzata

 

 

 

KOBIETY I MĘŻCZYŹNI

Wojciechowski Józef



Powieść




Małgorzata patrzyła na niego ciągle tym samym wzrokiem błagalnym, lecz syn błysnąwszy oczami natychmiast je w dawne miejsce obrócił. Natenczas matka odezwała się głosem cichej prośby.

— Janku, Janku, czy mnie nie widzisz? Syn milczał; matka rzekła znowu:

— Dziecko moje, jakże mi mówić do ciebie! Wyjdźże z tej jamy, siedzisz tam jak w trumnie.

— Jak w trumnie? rzekł nie zmieniając położenia i uśmiechnąwszy się błyskotliwie. W trumnie? źle widzicie, matko, ja żyję.

Z temi słowy spojrzał na swoje ręce oparte o kolana. ,

— Pókiż się będziesz martwił, Janku? Tyś chłopiec młody, świata przed tobą jeszcze wiele zobaczysz, możesz być szczęśliwy i chwalić Pana Boga. Czemuż ty patrzysz w to tylko, czego już nie ma! To grzech nawet.

— Matko, ona zawsze jest przy mnie.... Odejdźcie matko.

— Odejdę, ale z tobą razem.

— Matko, cóż będę robił z wami? co mi po was, co wam po mnie!

— Tu się zamęczysz. W tój pieczarze przyjdzie ci jeszcze na myśl co złego.

Syn uśmiechnął się, drgnął całem ciałem i rzekł.

— Co złego? Nie — przyszło mi pod serce coś dobrego, dobrego, matko.

— Tam, w tym grobie, bez Boga i bez pacierza nic do serca dobrego nie przyjdzie. Uciekaj ztamtąd. Czy cię zły duch opętał. Zkąd ci się zachciało wybudować sobie takie przytulisko. Czy to nie masz kąta w chacie, czy to nie masz matki?

— Matko, mnie źle z wami.

— Takiś to syn — moje dziecko ulubione?

— Mnie źle z wszystkiemi.

— Niechby ze wszystkiemi, ale czemu ze mną?

— Matko, boście mi dobrzy byli, matko, boście wy mnie kochali, a ja już teraz kochać nie umiem...

— Nawet matki! Syn milczał.

— Nawet mnie, dziecko miłe?

— Nie krajcie mi serca, płakać ja już nie moge!

— Czy mało mi i tak twego smutku! Nie chcę żebyś płakał; chcę tylko żebyś tu nie siedział. Ludzie krzywo już na to patrzą.

— Niech przyjdą tu do mnie....

— Janku, chodź na posiłek. Strawa już może ostygła. Prześpij się choć jedną noc pod strzechą, w izbie, a zobaczysz, że ci znów ochota przyjdzie do roboty. Taki młody nie może próżnować. Dziecko, posłuchaj matki.

— Ho, matko, ja jeszcze nie moge pracować.

— No to nie pracuj, tylko wyjdź ztąd posilić się troche.

— Kiedy już nie możecie odstać odemnie, matko, toć wyjdę.

— Wyjdź, wyjdź dziecino!

Oto jak przepędzał czas nasz parobek. Codzień powtarzała się z nim ta sama historja. Stronił od ludzi, nawet od matki. Ale to, co matka miała mu za złe, było właśnie darem naturalnym, jaki od niój samej otrzymał. Poczciwe jej serce, czułe na wszystkie troski, na wszelkie wrażenia, serce, które odbiło się na jej twarzy w tych niezliczonych zmarszczkach, przelało i w syna pewną głębokość uczuć pewną siłę, która go parła do wyczerpania wszystkiego, cokolwiek zapanowało w jego duszy. Pod swą prostaczą siermięgą był to mężczyzna, posiadający polot i zamach.

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 ... 28 Następna »